czwartek, 28 marca 2013

chili leggs

   Jest sukces! U mnie przed oknem nie widać ani grama śniegu :D ! Skuszona możliwością zrobienia zdjęć poza tłem białego puchu, prezentuję wam dzisiejsze efekty i recenzję wypróbowanych przeze mnie kosmetyków.












leggi- stare
ramoneska - h&m kids
rękawiczki - diy
buty - prezent
naszyjnik - cubus


Co do kosmetyków, polecam dwa następujące:

1) maseczka z avon planet spa japanesse skake and rice.


   Maseczkę nanosi się na oczyszczoną skórę buzi, pozostawia na 20min i ściąga jednym ruchem! Tak zwany "pell off", bardzo wygodne i szybkie. Efekt też mnie zadowolił. Pory się zmniejszyły i wągrów ubyło :) Maseczka mocno ściąga, stając się twarda. Dzięki czemu od razu wiem kiedy ją zdjąć. W momencie gdy odrywam ją nierówno, bez problemu zmywam resztki wodą. Na moją mieszaną cerę działa zbawiennie, zmniejszając efekt świecenia się. Tubka jest wygodna w aplikacji,a sam produkt bardzo wydajny. Dodatkowym atutem jest zapach, ponieważ niejedna maseczka dręczy mój nos zbyt intensywną wonią. Mnie udało się ją kupić w promocji za 12zł.

2) Krem matująco-nawilżający Lirene.

   Niedawnym moim odkryciem jest krem z Lirene. Zakupiony za 14zł okazał się bardzo trafną inwestycją! Dobrze nawilża i matowi w odpowiednich miejscach. Dodatkowo chroni przed promieniami słonecznymi! Jak za taką cenę, nie ma czego żałować!





   A korzystając z okazji, chciałabym Wam już dzisiaj, chociaż z wyprzedzeniem, życzyć udanych Swiąt Wielkanocnych :)






piątek, 22 marca 2013

O happy day

   "Super! Gratulacje! Przecież tego chciałaś! Lepiej by ci się trafić nie mogło" - brzmi jak okoliczności wielkiej celebracji. Niby wszystko ok., niby "tak, jak miało być". A jednak wcześniejsze doświadczenia uczą nas szukania "haczyka" w całości. Przecież zbyt pięknie być nie może...czy jednak się mylimy i jest TO możliwe?! Istnieje jeszcze jedna kwestia: skąd wiedzieć, co jest dla nas najlepsze? Czasami staramy się, dwoimy, troimy, marzymy, czasami to osiągamy, po czym... stwierdzamy, że "to" jednak nie dla nas.

   Czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie", "powołanie"? Niezaprzeczalnie, poniekąd jesteśmy sami kowalem własnego losu. Pewna piękna (chyba włoska) przypowieść mówi o biedaku, który codziennie modli się w kościele do świętego, by ten w swej łaskawości pozwolił mu wygrać w totka i tak zakończył jego żywot jako biedaka. W końcu święty nie wytrzymuje tego lamentu i mówi do biedaka: "No to kup żesz w końcu ten kupon, żebyś mógł wygrać w tego totka!".
  
   Ciekawi mnie więc, gdzie zaczyna się ta granica pomiędzy "chcę", a "nie mam na to wpływu". Krążą różne teorie motywacyjne. Moim zdaniem w każdej jest ziarenko prawdy. Także w tej mówiącej: "trzeba być we właściwym miejscu, o właściwej porze". I znów wracam do punktu wyjścia, gdzie jednak muszą istnieć (poniekąd) przypadkowo sprzyjające okoliczności :-/

    Malują nam więc nasze sny obrazy szczęśliwości i spełnienia, które staramy się spełnić w pocie czoła i trudach dnia codziennego. Dążymy by osiągnąć to, co nam objawiły. Czasami się udaje. A czy podążanie w upragnionym kierunku okaże się w efekcie trafnym wyborem, weryfikuje już tylko czas i życie.








spodnie - h&m % 40zł
ramoneska - h&m kids
buty -prezent
rękawiczki - diy
naszyjnik -cubus
czapka i bransoletki - allegro





Grecka uczta

Greckie krążki, chleb pita, suszone pomidory i tzatziki!



Składniki:

Krążki

1/2 szklanki piwa, 1/3 szklanki mleka, 1 szklanka mąki, jajko, 1/2 szklanki oliwy, 5 dużych cebul, sól, pieprz, łyżka sezamu lub olej sezamowy
Do dużej miski wsypać mąkę, sól, pieprz, wymieszać. Powoli dodawać mleko, oliwę (dodajemy oleju sezamowego, gdy nie mamy ziarenek), roztrzepane jajko oraz piwo i wyrobić ciasto, aż masa stanie się gładka i ciągnąca się. Odstawić na ok 15min. Obrane cebule pokroić w plastry, zanurzyć w cieście i wrzucać do głębokiego naczynia z rozgrzaną oliwą. Smażyć, aż krążki staną się złotobrązowe. Gdyby masa wam nie zostawała na cebuli, musicie ją zagęścić.

 * ich smak fantastycznie dopełnia kufel piwa ;)


 Chleb pita

30dag mąki, 4dag drożdży, sól, szczypta cukru, łyżka oliwy

Dokładnie rozrobić z cukrem i kilkoma łyżkami ciepłej wody, odstawić. Mąkę przesiać. Dodać sól i drożdże, mieszać, dodając ciepłą wodę (ciasto powinno być luźne jak na pierogi). Wyrabiać podsypując mąką, aż będzie odchodzić od palców. Zwilżonymi oliwą dłońmi posmarować je po wierzchu i odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce. Kiedy podwoi objętość, znów odstawić do wyrośnięcia. Formować cienkie placki i układać na suchych blachach, przykryć, odstawić, żeby podrosły. Piec w temp. 250· ok 10min. 

Suszone pomidory

Pomidory (lub papryki) pokroić na połówki i trzymać w piekarniku w temp. 120·C ok. 4godz. Można je potem trzymać w zalewie i są jeszcze lepsze :)

Tzatziki

Ogórek, 1-2 ząbki czosnku, opakowanie 400g jogurtu greckiego lub bałkańskiego, pęczek świeżej mięty, sól, łyżka dobrej oliwy extra vergine
Ogórek zetrzeć na tarce, czosnek obrać i pokroić jak najdrobniej, lub wycisnąć przez praskę. Dodać jogurt i drobno posiekaną miętę, posolić do smaku. Polać sos łyżką oliwy.

 * niektórzy grecy dodają kilka kropli octu winnego, a ogórek można pokroić, nie zetrzeć. Miętę można zastąpić koperkiem.











 

środa, 13 marca 2013

Mały tuning

Heyho!










 koszula - stara
sukienka - stara
buty - allegro
biżu - stare, zegarek - ny



   Dzisiaj napiszę dla was coś o bio-peelingu. Jeśli macie trądzik, blizny, przebarwienia itp. powinno was to zainteresować!
   Dziękuję Pani Sylwii Kubik za umożliwienie mi skorzystania z tej usługi (www.sylwiette.pl ). A więc do rzeczy!

   Początkowo miałam swoje obawy, co do tego zabiegu. Musicie wiedzieć, że zabieg ten polega na złuszczaniu się skóry po serii zabiegów (ja wybrałam partię twarzy, chociaż działa też w innych rejonach ciała, np. na rozstępy poporodowe). I już po dwóch dniach moja buzia wyglądała jak pergamin!!! Naprawdę wyglądałam jak rozkładająca się mumia! Wyglądało to strasznie, ale na tym ten zabieg polega - ściąga się chory, brzydki naskórek, by pozbyć się tych wszystkich blizn. 
   Proces ten rozpoczyna się wizytą w salonie. Maseczkami i silnym peelingiem, dzięki któremu skóra się łuszczy. Trochę to boli, ale ból jest do zniesienia. Gorsze wspomnienia mam z wizyt u stomatologa ;p. Początkowo skóra jest bardzo czerwona, jak po wizycie w solarium, ponieważ została ona poprzednimi zabiegami mocno podrażniona. W domu samodzielnie używamy rano i wieczorem specjalnego mydełka i tonika, który przyspiesza efekt łuszczenia i jest odpowiedzialny za dokładność tego procesu (głupio gdyby w jednym miejscu skóra zeszła, w innym zaś pozostała nadal w napoczętym stanie). Produkty te otrzymujecie w pakiecie od pani Sylwii.
   Po dwóch dniach miałam tak ściągniętą skórę na twarzy, że ciężko było mi otworzyć usta chociaż do przyjęcia pokarmu łyżeczką. Ale spokojnie - nie byłam niedożywiona ;)
   Łuszczącej się skóry nie wolno odrywać. Po trzech-czterech dniach efekt tego zabiegu był taki, że przecierając sobie oczy, czułam się jak wyschnięta choinka: płaty skóry spadały z mojej twarzy tak obficie, jak igiełki wyschniętej choinki! Cały sweter miałam z resztek mojej "starej skóry".

   Cały proces miał trwać do tygodnia, kiedy to pani kosmetolog nawilżającymi maseczkami miała zamknąć efekt łuszczenia. Skóra powinna sama zaprzestać proces intensywnego łuszczenia. I tu pojawił się u mnie problem: skóra 3x zaczęła się łuszczyć!!! Jednak i tym razem pani Sylwia nie zawiodła! Nawilżając moją skórę tak intensywnie, że po 2 dniach buzia wróciła do normy. I to jaka gładziuteńka!!! Ostrzegano mnie, że mogą pojawić się na mojej skórze w najbliższym czasie jeszcze wypryski, jakby pozostałości tego, co było pod skórą przez bio-peelingiem. I tak też było. Wyskakiwały mi pojedyncze guzy, bo pryszczem bym tegto absolutnie nie nazwała. Po okresie następnych 10 dni zbawienie - czysta, promienna, nawilżona i naciągniętaa skóra!!!Na początku powiedziano mi, że skóra całkowicie zregeneruje się po około 30 dniach, wtedy utworzy się całkowicie nowy naskórek. I tak też było :)

Reasumując: 

Warto! Zabieg jest uciążliwy i nieco problematyczny w życiu codziennym, ale efekty są wg mnie spektakularne! Przebarwienia i koloryt skóry zrównał się, skóra jest promienna i ilość nowych wyprysków wyraźnie się zredukowała.Zabieg warto powtórzyć drugi raz po upływie około 6 miesięcy.

Ważne!!!

Zabieg należy wykonać w SPRAWDZONYM SALONIE! Jak czytaliście, pojawiają się komplikacje, bo człowiek różni się typem skóry, tylko sprawdzony i profesjonalny kosmetolog dobrze rozpozna potrzeby waszej skóry, umiejętnie doprowadzając do pożądanego efektu.
Po raz kolejny miałam okazję sprawdzić umiejętności pani Sywlii Kubik i absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń! A komplikacje się pojawiły w postaci skóry, która dobrowolnie nie chciała zahamować procesu łuszczenia.
   Chcę też wspomnieć, że w trakcie całego procesu pani Sylwia kontrolowała przebieg mojego leczenia, konsultując każdy jego etap. Odpowiadała na wszystkie, nawet najbardziej głupie moje pytania ;p i otaczała troską i radą gdy zaskakiwał mnie kolejny etap. Czyli pełen profesjonalizm!
 
 Bardzo dziękuję i polecam serdecznie wszystkie usługi w
SALONIE URODY SYLWIETTE
Suchodaniec, ul. Kadetów Lwowskich 1

Więcej informacji na temat bio-peelingu i salonu w którym poddałam się temu zabiegowi tutaj:
http://www.sylwiette.pl/bio-peeling.htm








Bez obróbki fot.:





piątek, 8 marca 2013

SESJA ZDJęCIOWA ==> and the winner is...



Więcej na ten temat:

http://pl-pl.facebook.com/pages/Ma%C5%82gorzata-Rosa-fotografia-portretowa/125321247479146



                              DZIEWCZYNY JESZCZE RAZ GRATULUJę !!!!!!!!!!!!!! :)


A teraz trochę ciuszków ;)











spodnie - stradivarius
baskinka - h&m %
buty -centro
ramoneska - h&m kids
naszyjnik - orsay
na ręce- nn







I coś na koniec, żeby tak ładnie podsumować wyniki konkursu i dzisiejszy DZIEń KOBIET! 
WSZYSTKIEGO DOBREGO KOBITKI!!! Jesteście po prostu wspaniałe - codziennie  ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...