środa, 28 listopada 2012

A little bit PINK

Tak...mam różowe szpilki :p Kto mnie zna ten wie, że mam poważny problem z tym kolorem ;ppp kiedy moi koledzy w pracy pierwszy raz je widzieli na moich nogach, sami nie wiedzieli, czy to ma być żart, czy się pomyliłam, a może...mi odbiło? Chyba to ostatnie hehe ;p Musiałam sama przed sobą wyznać, że po prostu pasują do mnie! A któż inny miałby siłę mnie do tego przekonać, jak nie mój ukochany!  A jakie wygodne dziewczyny... świetnie łamią rockowe klimaty i weselne konwenanse. Jako blondynka zawsze miałam obawy, że w tym kolorze wyglądam zbyt cukierkowo, ale czemu nie stawiać na dodatki w tym, tak modnym tego lata, odcieniu pink? Czasami więc warto ryzykować ;) A żeby dopełnić całość, włożyłam nerdy w panterkę ( że pantera i róż nie będą kiczowato wyglądać, sama bym w życiu nie uwierzyła ;) )









sweter- allegro
spodnie- stare
szpilki - h&m
nerdy w panterkę - allegro




A dzisiaj jeszcze trochę o make up'ie. Przybliżam wam ten, który mam na sobie od tego setu, uwydatniłam do fotek tylko bardziej usta. Kochane kobitki, nabierzcie odwagi do szinek! Ja nawet na własnym ślubie miałam czerwoną szminkę i nie zlizywałam jej całe wesele z zębów, ani nie ścierałam z białej koszuli mojego męża, sekret tkwi w jakości i w gładkich ustach (polecam peeling do ust i balsam, obowiązkowy zimą!). Konturówki także utrwalają całość i kontrolują kształt ust. Na wielkie wyjście warte inwestycji. Szminki również dłużej trzymają się uprzednio przypudrowując usta- delikatnie, resztką na pędzelku czy gąbce. Inspiracją tego makijażu była niejaka Jessica Rabbit z filmu o króliku Rogerze. http://www.google.de/imgres?hl=de&tbo=d&qscrl=1&rlz=1T4TSEA_deDE292DE292&biw=1250&bih=677&tbm=isch&tbnid=rGG8TtbUOnD9iM:&imgrefurl=http://film.dziennik.pl/artykuly/95082,wszystkie-sliczne-dziewczeta-walta-disneya.html&docid=DhOtJb0HZyt4GM&imgurl=http://2.s.dziennik.pl/pliki/928000/928712.jpg&w=300&h=227&ei=NBa2UO6QDomM4gTpyYDwBg&zoom=1&iact=hc&vpx=315&vpy=256&dur=5722&hovh=181&hovw=240&tx=157&ty=97&sig=109635148273114712579&page=2&tbnh=139&tbnw=183&start=23&ndsp=32&ved=1t:429,r:25,s:0,i:162

 Fotki oczywiście bez obróbki.








-mousse foundation, Inglot fc 100
- korektor pod oczy, Inglot mw 1
- puder prasowany, Inglot nr 15
- połysujący cień, Essence dance all night nr 02
- czarny cień, Bell planete nr 30
- biała konturówka, Paese nr 01 (polecam)
- eyeliner, Eveline black
- mascara, Gosh xxl volume boombastic (dobrze pobrubia)
- konturówka do ust, Vipera nr 355
- szminka, Rimmel rose passion nr 160 (polecam, sprawdzona w 100%)


niedziela, 25 listopada 2012

Męska rzecz

To chyba takie moje zboczenie- uwielbiam szperać w szafach mojej rodzinki, istna skarbnica :D Ta najukochańsza to ta mojej siostry (która niestety mieszka za granicą). Jednak zaraz potem...placuje się ta, mojego męża :D jest dużo wyższy ode mnie, ale szczupły, dlatego jego rzeczy są dla mnie luźne i trochę dłuższe, idealne predyspozycje do leggów i nie tylko ;) dlatego dzisiaj wygrzebałam jego ulubioną kamizelkę i czapę :) dodając kobiece akcenty i obcas, wygląda to chyba jednak na ubranie, nie przebranie. Ja czułam się świetnie :D





Spodnie - stare
buty - centro 29zł!!! (jupiiii:D)
kamizelka - męża
czapa- męża
naszyjnik - h&m
zegarek - ny

sobota, 24 listopada 2012

Sposób na futrzaka

Heyho!

Jak już wczoraj zapowiadałam, męczy mnie choroba. Dlatego dzisiaj do szkoły musiałam się ubrać wyjątkowo ciepło, a posłużył mi stary futrzak. Milutki i cieplutki,ale już trochę nudny. Więc postanowiłam obpatulić się dłuuuugaśnym szalem i dodać biżuterię vintage. Może i wyglądam jak "misiak", ale przynajmniej w wersji delux ;)

MIŁEGO, SOBOTNIEGO WIECZORKA!!!







 
Koszula jest ze skóra i matowa, nie świeci się.
 



koszula - stara
futro - sh
buty - allegro
szalik - prezent
rękawiczki - allegro
torba- stara
kolczyki i pierścionek - vintage
 
 
 
 
A dla tych, którzy mają dzisiaj babski wieczór (jak ja :) jupiiii), coś o dziewczynach. A. Keys - podziwiam za wokal :)
 

 

piątek, 23 listopada 2012

Opolska ciabatta

Znacie to pewnie: głód was dobija, otwieracie lodówkę i...no właśnie...i co teraz? Właśnie z takim problemem spotkałam się dzisiaj wieczorem, jak zawsze głodna :D postanowiłam zrobić sobie ciabattki, jednak z powodu pustek w lodówce, stiuningowałam włoski przepis ;))) i wyszło coś takiego! Muszę się wam jeszcze zwierzyć, że podczas przygotowywania ciasta na wypieki, zaprosiliśmy do środka na kawę panów robotników, którzy dzielnie dzisiaj reperowali swoje przy okropnej, deszczowej pogodzie. Pijąc sobię tę kawę, raczyli obserwować moje kuchenne poczynania i stwiedzili: "Niech się pani nie martwi!Zawsze można betonu dosypać, to ciasto na pewno stwardnie!Głodny wszystko zje, nawet jak mu mają zęby wypaść". Dziękuję panowie za wiarę w moje kulinarne zdolności i dobrą radę, obyło się jednak bez "dodatków" i ciasto cudownie urosło ;)!









 


Oto przepis:

100 g ciepłej wody
1 łyżeczka suchych drożdży instant
300 g mąki pszennej
łyżeczka soli
3/4 łyżeczki cukru
2,5 łyżki oliwy extra vergine


I działamy!

W mixerze mieszamy wodę, drożdże, przesypaną przez sitko mąkę, sól, cukier i oliwę. Za pomocą haka miksujemy najpierw na małych obronach ok 3minuty, następnie zwiększamy obroty(ja dałam program 5) i dajemy robotowi pracować za nas przez ok 12min :) Tzn do momentu, gdy ciasto nie będzie się kleić do miski, tylko będyie się ciągło i przylegało do haka. (Tutaj panowie robotnicy radzili mi wsuć cement ;P).

Następnie smarujemy blachę oliwą (delikatnie pędzlem) i wylewamy na nią ciasto, rozciągając je na blachę, dobrze by miało ok 2cm grubości. Przykrywamy ręcznikiem  lub folią i odstawiamy na 1,5godziny w ciepłe miejsce.

Po tym czasie smarujemy drugą blachę oliwą i kładziemy ją na blachę z ciastem. Odwracamy na drugą stronę i już mamy ciasto na innej blaszcze! Kroimy ciasto na mniejsze części, albo i nie :) ja rozcinam byle jak na 4 duże części, by ciasto w końcowym efekcie wyglądało jak kawałek rozdartego, hinduskiego chleba, tak ala opolsk@szafa :D teraz sypię sobie na te kawałki serdecznie oreganem, by ciasto miało pyszny aromat i znowu przykrywam folią na 45min, by ciasto jeszcze trochę urosło.
Po tym czasie nagrzewamy piekarnik na 240C i wstawiamy ciasto na max 20min. Gotowe ciabattki smaruję jeszcze raz oliwą i czekam aż ostygną.


Dlatego, że oryginalne ciabattki powinno się inaczej ozdabiać, ja nazwałam te moje "opolskimi", bo stanowią namiastę tego, co większość tutejszych ludków chyba ma w lodóce ;p

Ciabatta 1) z pastą z koncentratu pomidorowego, cebuli, czosnku i oregano.
Ciabatta 2) z serkiem bazyliowym (GORąCO GO POLECAM!), oliwkami, pomidorkami cherry i świeżą bazylią.
Ciabatta 3) Z serem cheddar hochland, szczypiorkiem lub pokrojoną bazylią.
Ciabatta 4) ja uwielbiam ją jeść mocząc odrobinkę w oliwie.
5) polecam też kupienie gotowych pesto!

Do tego lampka wina i czegóż więcej na piątkowy wieczór?! Powinno być czerwone, ale u mnie stało białe zaczęte ;)


Do ciabatt użyłam oryginalnej oliwy z oliwek którą przywiozłam sobie w tym roku z Rodhos, na której byłam w podróży poślubnej. Pyyyyszna i niepowtarzalna! Wyspa też piękna, wszystko ok, ale powiem szczerze, że wolę Chorwację. Jeździmy zawsze na wyspę Pag- był ktoś może? Na Rhodos zwiedziliśmy całą wyspę, a zatrzymywaliśmy się we Faliraki i Kolymbii. Dla zaciekawionych mix fotek z Rhodos. Na ostatniej mój miły znalazł nasze wyryte inicjały w betonie, był to dla nas wyjątkowy znak, ponieważ na Pag, gdzie mi się mój ukochany oświadczył, wypisał dla mnie nasze inicjały w piasku i zrobił im zdjęcia, które teraz wiszą w naszym pokoju gościnnym jako obrazy. Bardzo miły zbieg okoliczności, które mam nadzieję, symbolizują coś dobrego dla nas... ;)























 
 
 
 
 
A na koniec secik, z piątku, ale zeszłego- tak na otarcie łez, bo mój stan zdrowia dzisiaj mi na niego nie pozwala :(
 



 
koszula - ny
spódnica - stara
buty- czasnabuty.pl
zegarek . ny
klipsy - vintage
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...